Słownik języka polskiego, Volume 2

Front Cover
Jan Karłowicz, Adam Kryński, Władysław Marcin Niedźwiedzki
Nakładem prenumeratorów, 1902 - Polish language
0 Reviews
 

What people are saying - Write a review

We haven't found any reviews in the usual places.

Selected pages

Other editions - View all

Popular passages

Page 318 - Wkoło pary małżonków. Stoi pośród grona Para, nad całą leśną gromadą wzniesiona Wysmukłością kibici i barwy powabem: Brzoza biała, kochanka, z małżonkiem swym grabem. A dalej, jakby starce na dzieci i wnuki Patrzą siedząc w milczeniu, tu sędziwe buki, Tam matrony topole i mchami brodaty Dąb, włożywszy pięć wieków na swój kark garbaty. Wspiera się, jak na grobów połamanych słupach, Na dębów, przodków swoich, skamieniałych trupach.
Page 131 - Przecież nieraz nowina, niby kamień z nieba, Spadała w Litwę; nieraz dziad żebrzący chleba, Bez ręki lub bez nogi, przyjąwszy jałmużnę Stanął i oczy wkoło obracał ostrożne.
Page 228 - Literatury Bentkowskiego, skąd w różnych przytaczaniach kanałem dzienników, przedmów i mów pochwalnych, do swoich źródeł wracają. Utrzymuje się tym sposobem w Warszawie w ciągłym obiegu pewna liczba zdań nie mających gdzieindziej żadnej wartości, jak na Żmudzi ciągle krążą stare talary holenderskie i orty.
Page 34 - Na harde ludy plaga i zatrata, « Zsyła heroldów, by mu wasze plemię «Na znak poddaństwa dało wodę, ziemię; «A może da się pokorą przebłagać, «I wstrzyma rękę, co ma Greków smagać*.
Page 10 - Porzuca prymy, bieży z drążkami do basów. Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów, Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały. Jęk dzieci, płacze matek. — Tak mistrz doskonały Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały, Przypominając sobie ze łzami boleści Rzeź Pragi, którą znały z pieśni iz powieści, Rade, że mistrz na koniec strunami wszystkiemi Zagrzmiał, i głosy zdusił, jakby wbił do ziemi.
Page 124 - Ty mię nie znasz, namiętność zaćmiła me lice, Ale spojrzyj w głąb duszy, tam znajdziesz skarbnice Czułości, poświęcenia, łagodnej dobroci I wyobraźni, która ziemską dolę złoci. Dziś ich nie możesz dojrzeć. — Wszak i na dnie fali, Kiedy ją wicher zmiesza, kiedy piorun pali, Czyż widać kraśne konchy, perłowe jagody? Nim mię osądzisz, czekaj słońca i pogody.
Page 351 - Czegoż płaczesz? — staremu mówił czyżyk młody — Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody." „Tyś w niej zrodzon — rzekł stary — przeto ci wybaczę; Jam był wolny, dziś w klatce — i dlatego płaczę.
Page 144 - Biada, mówił, niewiastom, jeśli kochają szaleńców, Których oko wybiegać lubi za wioski granice, Których myśli, jak dymy, wiecznie nad dach ulatują, Których sercu nie może szczęście domowe wystarczyć. Wielkie serca, Aldono, są, jak ule zbyt wielkie: Miód ich zapełnić nie może, stają się gniazdem jaszczurek.
Page 178 - Nigdzie!! Tylko ten rym tętniący bieży Jakoby w rzymskiej ruinie kaskada, Co skrzy i błyska i dymi i śnieży, I płacze i grzmi — i jęczy i gada...
Page 303 - Jam zwolna serca mego rwał kawały. Zamieniał w piorun iw twarz jemu ciskał, A wszystkie tak grzmią jeszcze, jako skały, Jakbym ja w niebie na sztuki rozpryskał Boga, a teraz kawałki spadały. Jam zbił — lecz cóżem dziś u ludzi zyskał?

Bibliographic information